MISTRZOWIE POLSKI JUDO WETERANÓW 2018


MISTRZOSTWA POLSKI WETERANÓW - 13.05.18

 

Z dorobkiem trzech tytułów mistrzowskich wracamy z turnieju mistrzostw Polski weteranów 2018. Zawody odbyły się w Kielcach, a nasi Mastersi wyjechali w 5-osobowym składzie: Andrzej Borowiec, Michał Luber, Marek Zawisza, Grzegorz Klonek, Krzysztof Rusnak. Nasz zespół odnotował znakomity bilans wyników:

1 miejsce Marek Zawisza - mistrz Polski
2 miejsce Andrzej Borowiec - wicemistrz Polski
3 Michał Luber - II wicemistrz Polski
4 miejsce - Grzegorz Klonek - kontuzja
5 miejsce - Krzysztof Rusnak.

RELACJA Z TURNIEJU
Marek Zawisza - w kat. M4 -73 kg walczyło z Markiem dwóch zawodników. Marek zwyciężył przez ippon Roberta Fomin, kontrując mocnym o-uchi gari (podcięcie wewnętrzne). Następnie stanął naprzeciw Krzysztofa Czupryna (KS Kejza Team Rybnik) - bardzo utytułowany zawodnik weteranów. K. Czupryna nie był sklasyfikowany w tej kategorii, więc stoczył walkę "no contest". Marek uległ przyciwnikowi, jednak ta porażka nie miała wpływu na lokaty w kategorii. Marek został mistrzem Polski.

Andrzej Borowiec - kat M2 -100 kg. W kategorii naszego trenera klubowego sklasyfikowano 7 zawodników (z trenerem włącznie), którzy zostali rozstawieni w dwóch grupach systemu brukselskiego po 3 i 4 osoby. Oczywiście trener musiał trafić do liczniejszej grupy, w której znalazł się również późniejszy zwycięzca turnieju. Andrzej pierwszy pojedynek stoczył z zawodnikiem gospodarzy (Rafał Pacholec), który stawiał spory opór. Już w pierwszych chwilach po jednej z akcji, trener zapiął przeciwnikowi głębokie duszenie lecz przeciwnik niesiony dopingiem kibiców nie poddał walki (szacun :). Andrzej prowadził walkę i próbował kolejnych technik, w końcu podczas wymiany wejść udało się nabrać kielczanina na biodro i rzucić na matę. Technika o-goshi została oceniona na waza-ari, a trener skończył walkę zakładając trzymanie. W drugim (z pięciu) pojedynków naprzeciw stanął zawodnik z klubu Kata Guruma Gliwice (Włodzimierz Kowalski). Był to zawodnik początkujący, ale ambitny. Trener całą walkę posiadał przewagę atakując kolejnymi technikami, lecz rywal był dosyć niewygodny na wykończenie techniki w stójce. Po jednej akcji Andrzej zdołał wykluczyć rękę w parterze, po czym odkręcił rywala poddając go dźwignią na łokieć. Do trzeciej walki wyszedł bardzo dobry zawodnik z klubu Legia Warszawa - Roman Janiszewski. Walka przebiegała stosunkowo łagodnie, a ze stylu walki warszawiaka czuć było ogrom doświadczenia. Niestety zawodnik z Legii zaskoczył trenera podcięciem ocenionym na ippon. Po zakończeniu walk w grupie trener Andrzej wyszedł do walk półfinałowych z drugiego miejsca i tym samym musiał walczyć o finał ze zwycięzcą drugiej grupy. Do półfinału stawił się Witold Fijalkowski (Szczecin), który był naprawdę wymagającym rywalem, lecz brakowało mu już kondycji po swoich walkach. Andrzej po kilku próbach, zaatakował na kosoto-gari, które rywal skontrował rzutem uchi-mata. Andrzej upadł na bok, a przeciwnik prowadził już przez waza-ari. Stawiając walkę na jedną kartę Andrzej ponawiał ataki, aż w końcu zaatakował na seoi-nage (przez ramię) wyrównując stan walki. Im dalej rywal się męczył, tym mocniej trener napierał. Pod koniec rozgrywki trafiła się znakomita sytuacja, podczas której szczecinianin chciał rzucić w przód ale Andrzej wyczuł tę intencję i skontrował rywala techniką tani-otoshi zdobywając łączony ippon. Tym sposobem Andrzej dotarł do finału kategorii, gdzie ponownie zmierzył się z zawodnikiem z Warszawy. Ponownie jednak R. Janiszewski był górą i zdołał rzucić naszego trenera niskim podcięciem. Andrzej uplasował się na 2 miejscu zostając wicemistrzem Polski.


Michał Luber - kat. M2 -81 kg. Michał podobnie jak Andrzej miał 6 przeciwników podzielonych na dwie grupy. Michał jednak trafił do grupy z dwoma rywalami. Pierwsza walka niestety nie poszła po jego mysli, gdyż podczas pierwszego ataku został kopnięty przez przeciwnika (R. Sękowski) kolanem w nos. Na skutek tego potrzebna była interwencja lekarza (nie obyło się bez tamowania krwotoku). Michał nieco rozbity popełnił kilka przewinień, które sędzia 3-krotnie ukarał shido, co w końcu zamieniło się w dyskwalifikację z walki. Niestety jego przeciwnik nie wykonywał żadnych ataków tylko walczył na bloku, co również pozostawało dyskusyjne. Do drugiego pojedynku Michał wyszedł w pełni zmobilizowany i nie dał szans przeciwnikowi (M. Bielesz), który poleciał na seoi-nage zakończonym trzymaniem. Po tej wygranej Michał wyszedł z grupy (syst. brukselski) z drugiego miejsca, po czym wyszedł do walki półfinałowej z byłym wicemistrzem świata weteranów (2015) Bartoszem Garszteckim z Gliwic. Ten niestety nie dał Michałowi szans i pokonał go rzucając efektownym rzutem. Tak Michał Luber został brązowym medalistą MP.


Bez wygranych turniej zakończyli Grzegorz Klonek (kat. M2 +100 kg), który niestety podczas pierwszego pojedynku uległ kontuzji kolana i wycofał się z dalszych walk, a także Krzysztof Rusnak (kat. M4 -81 kg), który przegrał dwa pojedynki w grupie eliminacyjnej. Na szczęście organizator wszystkich uczestników zawodów udekorował pamiątkowymi medalami.

ZDANIEM TRENERA
Nasza sekcja dla weteranów i amatorów funkcjonuje od kilku miesięcy, jednak byli wyczynowcy wykonali ciężką pracę i przeszli wyboistą drogę powracając do formy. Pierwszym sprawdzianem był turniej Nastula Cup (skąd przywieźliśmy 1 medal). Do mistrzostw Polski wyciągnęliśmy wnioski i poprawilismy schematy treningów. W międzyczasie nasza sekcja stale się powiększała o nowych zawodników. Ostatnie tygodnie wypełniały treningi szybkościowe oraz sparingi, które wyraźnie poprawiały wydolność naszych judoków. Większość z chłopaków trenuje w klubie 2-3 w tygodniu i wszyscy posiadają niezłą formę. Należy tutaj przypomnieć, że są to osoby, które trenowały wyczynowo judo ponad 20 lat temu. Bardzo się cieszę, że udało mi się nakłonić moich starszych kolegów do powrotu na matę. Kiedyś to ja byłem najmłodszym zawodnikiem w grupie junior/senior, a teraz mam zaszczyt ich trenować. Wszyscy mają ambicje sportowe i jeszcze większy apetyt na zwycięstwa. Nasze trzy medale to naprawdę niezła zdobycz po tak krótkim okresie przygotowawczym (decyzję o startach podjęliśmy zaledwie w marcu). Szkoda trochę Grzegorza, który był i nadal jest znakomitym judoką. Grzegorz przy wadze 103 kg zgodził się na start w "plusie" abyśmy nie musieli walczyć w jednej kategorii. Niestety kontuzja stanęła mu na drodze już w pierwszej walce, a na pewno mielibyśmy o jeden medal więcej. Na turnieju zabrakło dwóch zawodników - zeszłorocznego wicemistrza Polski: Adama Zubrzyckiego, oraz Sebastiana Ciukaja. Zobowiązania zawodowe i rodzinne tym razem były ważniejsze niż start w zawodach, lecz już mamy zapowiedź, że pod uwagę brany jest kolejny turniej - tym razem Puchar Polski w Płocku 9 czerwca.

Co do mojego startu to jestem bardzo zadowolony. Począwszy od stycznia za cenę honoru postawiłem sobie powrót do sportowej formy i narzuciłem sobie reżim 7 treningów w tygodniu. Początkowo nie było łatwo, ponieważ poza treningami w klubie musiałem jeszcze mobilizować samego siebie. Sport nas uczy wytrwałości, a ja nie lubię się poddawać. Pomimo, że po drodze złapałem kontuzję barku, która wlekła się za mną przez trzy miesiące realizowałem kolejne treningi. Przez tę kontuzję nie startowałem w Nastula Cup (choć wolałem jechać z dziećmi do Bytomia); miałem także problem z ćwiczeniami na siłowni. W końcu zwróciłem się o pomoc do naszego klubowego rehabilitanta - firmy Dla Ciebie - gdzie po trzech sesjach ból znacząco ustąpił. Formę zbudowałem na macie, w siłowni oraz biegami w terenie. Przed turniejem byłem naprawdę świetnie przygotowany pod względem wydolności.

Nie chcę nazbyt za dużo pisać o sobie, więc na skróty powiem że medal ten dedykuję moim dzieciom, oraz moim podopiecznym w klubie. Pojechałem na zawody aby Was zainspirować i zmobilizować do ciężkiej, regularnej pracy na treningach. To naprawdę przynosi efekty. Jestem w klubie dla Was i będę Was wspierał do ostatnich sił. Trenujcie pomimo przeciwności losu i pomimo krytyki osób trzecich. Jeśli w sercu nie zrezygnujecie, jeśli nigdy się nie poddacie - nadejdzie taki dzień kiedy będziecie niezwyciężeni.

Dodam jeszcze, iż zapraszam wszystkich na kolejny turniej, w którym będę brał udział. A będą to Mistrzostwa Europy Masters w ju-jitsu. Turniej odbędzie się najprawdopodobniej 3 czerwca na hali sportowej w Gliwicach. Zgłosiłem się do mistrzostw w dwóch konkurencjach: Fighting (walka w stójce z uderzeniami) oraz NeWaza (walka w parterze). To już za trzy tygodnie! Pozdrawiam wszystkich. Do zobaczenia na macie.